Polskość na Białorusi – tendencje, zagrożenia w skrócie

Na Białorusi po 1945 r. pozostało prawie 1 mln ludności polskiej (wyjechało około 300 tys.). Oficjalne dane spisu ludności z 1989 r. wykazały 417 tys osób narodowości polskiej (4,1%),  z czego 300 tys na Grodzieńszczyźnie, ale dane te po stronie polskiej uważa się znacząco za zaniżone. Liczbę osób mających rzymskokatolickie korzenie szacuje się na 2,5 mln, w tym około 600 tys Białorusinów, co daje 1,9  mln ogółem i około 1,2 mln aktualnie związanych z katolicyzmem. Związek Polaków na Białorusi szacuje tam taką liczbę Polaków,a  badacz Zdzisław Winnicki uważa ten szacunek za realne minimum. Wiara rzymskokatolicka w przeszłości nazywana była polską wiarą, stąd też identyfikowanie większości rzymskich katolików jako Polaków.

Jednakże sytuacja nie jest dobra. Stawiane są pytania jakie w ogóle są szanse na przetrwanie Polaków na Białorusi? Temat ten poruszają obok wspomnianego wcześniej autora badacze ks. prof. Roman Dzwonkowski i prof. Bogumił Grott. Wymienione wcześniej liczby nie odzwierciedlają realnej siły kulturowo-społecznej ludności Polskiej na Białorusi. Lata komuny, podobnie jak wcześniej lata Rosji carskiej powodowały depolonizację. Poprawa nastąpiła po 1989 r., kiedy odnotowywano odradzanie się polskiej świadomości. Jednak znaczna część ludności zaliczanej jako katolicy do Polaków nie zna języka polskiego, zwłaszcza biedniejsi prości ludzie mówią dialektem miejscowym. Starsi, którzy uważają się za Polaków i ubolewają nad stanem polskości na Bałorusi, nie potrafili wpoić w swych domach dzieciom poczucia polskiej tożsamości. W problemach dnia codziennego u zwykłych ludzi do rozwiązania na co dzień pozostawały kwestie materialne niż myśl o kształtowaniu polskiej tożsamości. Także poza Grodzieńszczyzną język polski zanika.

Białorutenizacja

Białorutenizacja ludności polskiej następuje zwłaszcza po roku 2000, gdy Republika Białorusi okazała się państwem trwałym. A przyczyniają się do tego między innymi księża katoliccy z Polski, co jest ewenementem w skali historii, ponieważ przez wieki Kościół Katolicki był we wschodniej RP krzewicielem polskości. Problem ten badał ks. Dzwonkowski i Winnicki. Przyjeżdżający z Polski księża nie znając historii i realiów Kresów byli inicjatorami wprowadzania liturgii po białorusku, mimo, że białoruskiego poza narodowo nastawionymi intelektualistami nikt nie używał. Mówili po rosyjsku lub miejscową gwarą. Polscy księża uznawali, że skoro ludność nie mówi dokładnie polszczyzną jaką oni znają, to to nie są Polacy i trzeba całą liturgię mszy przeprowadzać po białorusku. Nie brali pod uwagę sytuacji wynaradawiania Polaków podczas komunizmu…

Wiele czynników wpływa na depolonizację ludności, m.in. polityka historiograficzna Białorusi, przede wszystkim budująca naród polityczny w oparciu o obywatelstwo, miejsce zamieszkania. Ci co dawniej nawet czuli się Polakami, obecnie mieszkają na Białorusi więc czują się Białorusinami. W niekorzystnym świetle przedstawiana jest Polska, istnieje jej pewien kompleks, niechęć, więc ludzie nie chą mieć u siebie lokalnie problemów i się z nią identyfikować. Badacze białoruscy twierdzą też, że Polacy na Białorusi to spolszczeni Białorusini, odbierają ludziom prawo do samostanowienia o swej tożsamości.

Reklamy
Komentarze
  1. I tak i nie. Znam wielu Białorusinów, którzy pamiętają msze po polsku. Nic z tych mszy nie rozumieli do czasu aż zaczęto wprowadzać msze po białorusku. Jeśli chcieliśmy utrzymać ich polskość trzeba było edukować ich rodziców i dziadków, aby uczyli swego języka przodków. teraz już jest na to za późno.

  2. peter koenecke pisze:

    O Bialorusi mozna pisac bez konca…i bedzie to zapewne nie mniej fascynujace niz opowiesci z bardziej geograficznie oddalonych Polsce ziem , ale ja tylko w sprawie jezyka . I tu mamy Problem (w Huston)…mozna by zecz . Nawet najlepsi polscy publicysci pisza w tej kwestii kompletne bzdury . Chodzi mi o … jezyk jakim posluguja sie , (ale i zawsze poslugiwali sie !) Polacy zamieszkujacy Bialorus . Nam obecnym z obecnej (choc i nie tylko – patrz stosunek Wielkopolan do „Kresowcow” w wojnie 20 roku) , z polskiej perspektywy wydaje sie, iz oznaka polskosci jest zawsze znajomosc jezyka ojczystego, a wiec w tym wypadku polskiego . Nie znasz polskiego – a wiec nie jestes (albo przynajmniej nie starasz sie byc) Polakiem . I tu wlasnie jest bialoruska „zagwozdzka” . (Napisze krotko, bo problem to na 100 stron maszynopisu) .
    ———————————————————————————–
    A wiec problem w tym iz Polacy na Bialorusi … w zasadzie nigdy nie mowili … po polsku . Tylko inteligencja i wyzsza szlachta poslugiwala sie jezykiem polskim, ale tez raczej tylko w domu . Na codzien uzywano zawsze jezyka bialoruskiego . Wszystko jednak bazowalo na innej zasadzie niz by to wielu w Polsce dzis uwazalo … bo na mysli … iz jezyk bialoruski jest niczym innym – jak tylko … polsko-wschodnim-dialektem . (Albo jak kto woli – szczegolnie dzis – to jezyk polski jest dialektem … bialoruskim . (Co wlasciwie nikomu nie szkodzi – jest to bowiem jeden i ten sam jezyk)) .
    ————————————————————————————-
    I faktycznie, jezyk bialoruski, (nawet ten po rusyfikacyjnej reformie z lat trzydziestych 20 wieku) – jest bardziej bliski staropolszczyznie niz jezykowi rosyjskiemu . Tylko akcent i cyrylica nadaja mu optyczny – ale nie faktyczny !!! – obraz bliskosci z mowa mieszkancow Moskwy .
    Stad nigdy nie bylo wsrod Polakow na Bialorusi wewnetrznego przymusu ,(sa tego i inny powody – ale o tym kiedy indziej), by mowic =stoleczna polszczyzna= ..bo to byl przeciez POLSKI DIALEKT, a przynajmniej tak ogolnie uwazano . Polski, moze troche „chlopski” – ale przede wszytskim TUTEJSZY !!! . Rzeczypospolitej !!!! .
    To ze z czasem wyemancypowal sie na jezyk narodowy – to nikomu nie przeszkadza, ale to juz dzisiejsza sprawa .
    Troche to przypomona kwestie kaszubska . Polski to Dialekt ? – chyba tak , (choc dzis moze to i nowy jezyk ?)…ale ktory z Kaszubow mowil „czysto ” po polsku ? – do lat 50 dwudziestego wieku prawie nikt…. . Ale nie przeszkadzalo to im uwazac sie za Polakow operujacych …polskim jezykiem .
    ——————————————————————————————-
    I to wlasnie dlatego Polacy na Bialorusi tylko =na okazje= uzywali polskiej odmiany jezyka „warszawskiego”, , uzywajac zawsze swej =tutejszej mowy = , choc jako jej innej ale tez jednak i polskiej odmiany . (Patrz problemy z tlumaczeniem „Kochanka wielkiej niedzwiedzicy” Sergiusza Piaseckiego) .
    Szkoda ze tego nie rozumieja dzis polscy urzednicy , nie uznajacy praw do posiadania karty Polaka na Bialorusi tym obywatelom tego panstwa , co nie potrafia wypowiedziec sie czystym jezykiem prof. Miodka . Uwazajac bialoruski …za jezyk obcy . … (takie mniemanie zreszta dla polskiej opcji walki o bialoruskie dusze wiecej szkodzi niz pomaga) . i nie wydajacy przez to tejze karty bialoruskim Polakom …ktorzy czesto sa nawet bardziej w swej duszy polscy …niz Polacy z tejze samej Warszawy . I ktorzy tego czesto sami i nie rozumieja … .
    No ale takich mamy wlasnie polskich urzednikow w konsulatach na Bialorusi … . Ciekawe czy sluchajac „Slazoka” z Gornego Slaska, uzywajacego w swej mowie 25 % slow niemeickich !!! – ten ze sam urzednik by oddalil …uwazajac iz on mowi jednak nie po polsku …jego praw do polskosci … czemu wiec tej samej miary nie stosujemy dla polskich Bialorusinow ?.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s